Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Polub Instytut Kultury

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Góralskie tradycje, czyli moje dziedzictwo

Od kilku lat w naszym społeczeństwie obowiązuje moda na folklor, wzory i muzykę ludową oraz imprezy w stylu regionalnym. Ludzie są zachwyceni kulturą ludową w każdej postaci, w tym góralszczyzną. Turyści spędzają każdy wolny wieczór w karczmach przy muzyce granej na żywo przez kapele. Popadli w zachwyt do tego stopnia, iż znaczna część przyjeżdzających do Zakopanego kobiet stawia sobie za punkt honoru znalezienie męża górala.

Ludziom imponuje przywiązanie do własnej kultury, uosabianie się z nią. Wiele osób za wszelką cenę chce upodobnić się między innymi do górali – osób żyjących tradycją i kulturą. Jednak media kreują inny, błędny wizerunek ludzi gór. Kilka lat temu w telewizji został emitowany serial, który opowiadał o losach warszawianki w Zakopanem. Nic tak bardzo nie uraziło górali i zakopiańczyków jak ukazanie ich jako mało wykształconych, naiwnych, jedzących na każdy posiłek oscypki i chodzących na co dzień w odświętnym stroju regionalnym. W serwisach informacyjnych zobaczymy górala wypowiadającego się tylko o zarobku. Każdy myśli o nas, jako o chytrych na cudze dudki [tłum.: pieniądze] – nie mam zamiaru nikogo bronić, ale czy nie jest tak, iż każdy, kto utrzymuje rodzinę z turystyki, nie chce dużo zarobić? Myślę, że to samo można powiedzieć o nadmorskich gospodarzach, którzy ceny specjalnie podnoszą na czas sezonu. Różnica jest taka, że górale tego nie ukrywają, żartują z tego – a, że nasze poczucie humoru jest specyficzne i nie dla każdego zrozumiałe, często żarty te odbierane są jako kpina czy atak.

Media bardzo rzadko kreują inny obraz górala. Od czasu do czasu pokażą wypowiadającego się na temat warunków atmosferycznych ratownika TOPRu, jednak, mimo iż człowiek ten mówi gwarą, nie jest odbierany przez widzów jako góral.

Pochodzę z Zakopanego i jestem z tego dumna, a mając na uwadze powyższe sytuacje chciałabym, dzięki przedstawieniu kilku tradycyjnych zwyczajów, zmienić wizerunek górala tkwiący w ludzkiej świadomości, jako człowieka oddanego swojej kulturze, rodzinie i wyznawanym wartościom. Jako, że okres Bożonarodzeniowy właśnie minął, postanowiłam skupić się na zwyczajach związanych z tym świętem. W pracy opiszę także najbardziej rozpoznawalny i najhuczniejszy obyczaj jakim jest góralskie wesele.

Zostałam wychowana w domu, w którym kultura góralska nie była tą dominującą, chociaż, mój ojciec pochodzi z tradycyjnego rodu góralskiego, a w żyłach matki też płynie część góralskiej krwii. Moja rodzicielka nie pozwalała nam mówić gwarą, gdyż zawsze uważała się za kobietę „z wyższych sfer”, a górali traktowała jako plebs. Jedynym wyjątkiem kiedy to wkradały się cząstki tradycji góralskich była Wigilia, podczas której babcia przyrządzała tradycyjne góralskie potrawy – groch z kapustą, kiedy to śpiewaliśmy przy akompaniamencie skrzypiec kolędy góralskie. Wszystko zmieniło się, gdy wraz z siostrą zaczęłam dorastać. Naszymi znajomymi byli głównie górale posługujący się na co dzień dialektem i żyjący według tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Gdy wraz z siostrami podrosłam, zaczęto kultywować tradycję zwaną podłazami. Podłazy odbywają się po pasterce. Mężczyźni zbierają się w grupę i chodzą od chałupy do chałupy, w której mieszkają panny. Gdy chłopak wejdzie do domu, wygłasza życzenia świąteczne W trakcie mowy przybyły rzuca owsem po całej izbie, co ma przynieść szczęście rodzinie. Podłaźnicy śpiewają, piją gorzołecke [tłum.: alkohol wysokoprocentowy np.: wódka, śliwowica] i spędzają czas z dziewczynami. Podłazy przeciągają się często do świtu. Dwa dni później dziewczyna zamiata owies, który znajduje się praktycznie w każdym zakamarku domu. Wyrzucając zamiecione śmieci, kobieta, musi popatrzeć w niebo i obserwować, czy nie leci wrona lub sroka. Z której strony przyleci ptak, z tej przybędzie jej przyszły mąż.

26 grudnia, obchodzony jest drugi dzień świąt Bożego Narodzenia oraz wspomnienie ukamienowania świętego Szczepana. Wtedy to wychodzi się na posiady, czyli w odwiedzniny do najbliższej rodziny. Pierwszy dzień świąt spędza się wyłącznie w gronie domowników. 26 grudnia domy odwiedzają kolędnicy – chłopcy w strojach góralskich, którzy zazwyczaj grają, śpiewają i odgrywają krótką scenkę o narodzeniu Jezusa. Dzieci kolędują do 6 stycznia, czyli do święta Trzech Króli.

Najbardziej popularnym obrzędem na Podhalu, zarazem najbardziej hucznym są gody, czyli ślub, wesele i wszystkie działania, które są z nimi powiązane. Gody trwają kilka dni i obchodzone są hucznie, gdyż górale zawierają sakrament małżeństwa z myślą, iż powstała między dwojgiem więź jest nierozerwalna, związana świętą przysięgą przez Panem Bogiem. Gody poprzedzają zazierunki, czyli zwiady mężczyzny wysłanego przez przyszłego pana młodego do domu wybranki, aby ten upewnił się, że jego przyszłe oświadczyny zostaną odebrane pozytywnie. Gdy zazierunki wypadną korzystnie można przejść do nomówin, czyli oświadczyn, podczas których ustala się datę ślubu i posag, jaki otrzyma przyszła panna młoda. Gości na świętowanie zazwyczaj zapraszają pytace – mężczyźni, którzy odgrywają jedną z najważniejszych ról podczas godów. Czuwają oni, między innymi, nad przebiegiem uroczystości. Same gody zaczynają się w dniu ślubu, kiedy panna młoda wysyła druzdzki i muzykantów po pana młodego. W tym czasie ona sama czeka na swojego wybranka przed domem, by przywitać go i podarować mu białą koszulę – pierwszy prezent od przyszłej żony. Gdy młodzi są już gotowi przechodzi się do wypytowin podczas których starosta weselny wygłasza uroczystą przemowę o miłości, która połączy tych dwoje, a zaraz po nim rodzice błogosławią przyszłe małżeństwo. Z domu panny młodej młodzi jadą osobnymi bryczkami do kościoła – panna młoda z druzbami, pan młody z druzckami. Po uroczystościach kościelnych, młodzi, już wspólnie, udają się do miejsca, w którym odbywać się będzie wesele. Witani są, tak jak to w tradycji polskiej bywa, przez rodziców chlebem, solą i wódką. Przed północą następują cepowiny, czyli moment najbardziej uroczysty i najdłuższy podczas całego wesela. Pani młoda zostaje pozbawiona wianka i welonu, który w tradycji góralskiej przybiera postać wstążki. W zamian przywiązuje się jej na głowę chustę – kaźmierkule. Panu młodemu zabiera się kapelusz z piórkiem. W tym czasie starościny zbierają datki do cepca, a druzcki, które porywają pannę młodą, śpiewają przyśpiewki o zaletach i wadach życia małżeńskiego.

Następnie pan młody wykupuje swój kapelusz, już bez piórka, gdyż symbolizuje ono stan kawalerski. Na koniec młodzi razem tańczą i śpiewają. Goście bawią się do białego rana oraz cały kolejny dzień i noc, kiedy to następują huczne poprawiny. Kiedyś tradycją weselną były bitki, spowodowane nadmiarem alkoholu we krwi oraz zazdrością o kobiety. Na współczesnych weselach można być świadkiem takich kłótni, jednak zdarzają się one coraz rzadziej.

Prócz dobrej zabawy i tańców, na weselu odbywają się rodzinne rozmowy na różne, mniej lub bardziej istotne, tematy. Mamy okazję spotkać krewnych, których nie wiedzieliśmy od kilku lat. Jest to bardzo ważne święto w rodzinie góralskiej, które nie tylko zapobiega utracie wielu tradycji, ale też integruje członków rodziny.

Moje dziedzictwo, to miejsce w którym się wychowałam, ludzie, których spotkałam, oraz kultura, która wpłynęła na moje dotychczasowe życie. Moje dziedzictwo to Zakopane i kultura góralska, ale nie ta pokazywana w mediach – sztuczna, głośna, ale taka, która towarzyszy w każdym dniu mojego życia. To sposób myślenia, wartości, którymi się kieruję i które ukazane mi zostały przez moją rodzinę i przyjaciół. To sposoby rozwiązywania problemów czy spędzania wolnego czasu wywodzące się z tradycji i opisanych przeze mnie zwyczajów. Mam nadzieję, że owa praca przybliżyła wartości którymi kierują się górale i poszerzyła wiedzę na temat opisanych przeze mnie zwyczajów.

Autorka: Joanna Kowal 2017 r.

Data opublikowania: 19.03.2017
Osoba publikująca: Agnieszka Pudełko