Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Polub Instytut Kultury

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dziedzictwo w ubiorze

Pochodzę z Mazowsza, z niedużego miasteczka zaraz koło Łowicza. W mojej rodzinie bardzo silne są tradycje ludowe tj. przynależność do zespołu ludowego, branie udziału w dożynkach i innych uroczystościach, tworzenie sztuki folklorystycznej. Niestety, pomimo moich chęci, w zespole ludowym, w którym tańczyła moja babcia, a później mama nie stworzono grupy wiekowej, do której mogłabym się zapisać. Jednak świat idzie dalej i każde pokolenie odnajduje własne sposoby podkreślania swojej tożsamości i przywiązania do korzeni. Postanowiłam, że pójdę w takim razie w innym kierunku. Od zawsze folklor był obecny w moim życiu, fascynował mnie formą, kolorem, różnorodnością. Chciałam to podkreślać, ale ubrania stylizowane strojem ludowym były bardzo drogie, ceny dyktowane były elitarnością produktu. Pomyślałam: Czemu więc nie stworzyć ubrań, na które będzie mógł sobie pozwolić każdy przeciętny student? Zaczęłam szukać, szperać, kontaktować się z różnymi osobami i już za kilka miesięcy mój zeszyt z projektami wraz z materiałami i dodatkami, był w rękach krawcowej.

Od zarania dziejów ciało człowieka zdobi strój, ubiór, odzienie, które jest lub było zależne od warunków klimatycznych, dostępności różnych tekstyliów czy potrzeby wyróżnienia jednej grupy od drugiej. Podstawą zaznaczenia swojej odmienności czy tożsamości z daną społecznością jest wizualne ukazanie dostosowania do innych – kolorystycznie, stylowo czy za pomocą dodatków - symboli. Jak twierdzi Meggelen myślenie o dziedzictwie kulturowym to myślenie o przyszłości, o przyszłości przeszłości, a nie o utrwalaniu przeszłości w teraźniejszości, dlatego wymaga twórczego nastawienia (B. van Meggelen, Dziedzictwo kulturowe – jego wtórne wykorzystanie i przekształcenie, [w:] Dziedzictwo kulturowe w XXI wieku. Szanse i wyzwania, pod red. M. Murzyn, J. Purchla, wyd. MCK, Kraków 2007, str. 43). Wzięłam sobie te słowa głęboko do serca. Pchana swoją własną chęcią zaznaczania swojej dumy z bycia Polką i dawania takiej możliwości innym, zaczęłam projektować ubrania stylizowane folklorem. Staram się tworzyć, aby dawać nowe życie wzorom folklorystycznym, ale również, by chronić moje dziedzictwo i przedłużać jego istnienie. Chciałam też w ten sposób pokazać, że kontynuuję tradycje rodzinne – strój ludowy zawsze wisiał u nas w szafie – ale daje im cząstkę siebie i przenoszę na grunt współczesnej mody. Nie do końca tworzę to co można nazwać stricte strojem ludowym. Korzystając ze znanych mi kolorów, wzorów buduję tożsamość z moją kulturą na bazie współczesnych tkanin, barw i fasonów. W modzie aktualnie ważne jest zaznaczanie swojej przynależności kulturowej. Zastanawiałam się czy jest tak może z powodu ogólnego ujednolicenia, które zawsze szybko się nudzi? Czy w „globalnej wiosce" jest gdzieś miejsce na ludowe elementy czy nadal nosi się pasiaki na skórzane spódnice pośród trendów glam i pop? Wydaje mi się, że rzeczywistość nie jest taka szara, jak się może wydawać, ale ma wiele kolorów łowickiej wycinanki.

Dla osoby, która spotyka się z folklorem sporadycznie, jest nim wszystko, co związane z kulturą ludową w jakimś stopniu. Jednak to, co zaobserwować można na pokazach mody czy festiwalach muzyki folk, bardzo odbiega od formy klasycznej tego co folklorem jest. Rzadko gdzieś na wsi mieszka się jeszcze w starych, drewnianych, pokrytych strzechą chatach, chodzi w strojach ludowych, dotrzymuje tradycji w jej pierwotnej formie. Choć istnieją już jedynie namiastki takich miejsc, dla zwykłego człowieka łatwiej jest obserwować znamiona historii w skansenach czy muzeach etnograficznych. Chociaż obcowanie z kulturą ludową może odbywać się również na festiwalach muzyki folkowej, dożynkach, czy za pośrednictwem instytucji, które organizują różnego rodzaju konkursy oraz pokazy związanej z folklorem mody, muzyki, itp. to w ten sposób lansowana promocja tradycji i kultury naszego narodu, nie jest już folklorem, ale folkloryzmem, który odbiega w swej formie od tego pierwszego.

Folkloryzm współcześnie istnieje i prężnie się rozwija. Kto wie czy nie wprowadzi nas w nowe etapy kultury ludowej. Obserwacja tego zjawiska daje wiele do myślenia na temat nie tylko regionalnego podwórka, gdzie znajdują się kolebki naszej kultury narodowej, ale również świata globalnego, który coraz częściej sięga po symbole odrębności i indywidualności budowanej na tożsamości kulturowej. Gwałtowna, współczesna zmiana tendencji ukierunkowana w stronę tradycyjnych wartości ludowych, daje nadzieje na nowe formy „folklore" – mądrości ludu. Pozostaje nam oczekiwać, obserwować i ufać, że przyszłość przyniesie pełnowartościowy folkloryzm w innej postaci, a nie bezwartościowy „fakelore" dający krzywy obraz tego co takie piękne w kulturze polskiej.

Moja miejscowość nazywa się Gąbin. Choć jest dość mała (ok. 5 tys. mieszkańców miasta, ok. 10 tys. mieszkańców gminy) ma bardzo silne tradycje ludowe. Ma również własny strój ludowy, który jest bardzo ładny i charakterystyczny jedynie dla mojego miasta i miejscowości położonej niedaleko o nazwie Sanniki. Odświętny ubiór kobiecy [gąbińsko-sannicki] składał się z nakrycia głowy (sporadycznie czepek, powszechnie chustka), koszuli, kryzki, wełniaka lub sukienki, zapaski, kaftana (Elżbieta Piskorz-Branekova, Strój gąbińsko-sannicki, www.stroje ludowe.net, [dostęp: 27.01.2016]). Jednakże z niego mogę czerpać jedynie barwy lub wzory z pasiaków. Natomiast to co najbarwniejsze i pełne wzorów to oczywiście szalinówki – chusty wiązane na głowę przyozdabiane malowanymi lub wyszywanymi kwiatami. Takie chusty są powszechne dla strojów ludowych w całym naszym kraju, a różnią się kolorami i wzorami na nich zawartymi. Ponieważ ja za swoje dziedzictwo uważam polskość w ogóle, to staram się nie ograniczać jedynie do stroju gąbińsko-sannickiego. Wiem też, że tworzę dla innych, więc muszę być otwarta na różne wzory zaczerpnięte z całego wachlarza Polskich strojów ludowych. Dlatego też w moich kolekcjach znaleźć można wzory góralskie, łowickie i nie tylko. W ubraniach, które tworzone są z myślą raczej o codziennym stroju, wykorzystuję elementy strojów ludowych, które używane są i były na specjalne okazje. Jednak uważam, że są one tak charakterystyczne, że używane powszednio z jednej strony nadają szczególny akcent i szacunek co do pochodzenia osoby, która go wkłada na siebie. Patrząc na to z innej strony, uważam, że pozwala to na upowszechnianie i przedłużanie życia wzorom związanym z kultur ludową naszego kraju.

Moja praca i dbałość o dziedzictwo nie polega tylko na realizowaniu własnych pomysłów w oparciu o folklor. Jest też promocją nowej formy walki z postępującym zapomnieniem o tym, czym jest kultura ludowa. Moim celem, jest przekładanie tego co dawne i być może niezrozumiałe dla młodych pokoleń na ich „język" i sposoby percepcji. Warte jest, by kultywować tradycje, przekazywać wartości młodszym pokoleniom i wzbogacać dziedzictwo kulturowe. Wraz z ich pamięcią i wiedzą pozostanie w nich świadomość i duma z ich przynależności, a co za tym idzie pielęgnowanie bogactwa kulturowego. Mam nadzieję, że prowadzone przeze mnie działania będą przynosiły owoc w świadomości przyszłych pokoleń na temat ich dziedzictwa kulturowego i narodowego, ale także, że tworzona przeze mnie nowa forma i idea ludowości stanie się kiedyś dziedzictwem dla innych, o który warto zadbać.

Autorka: Olga Zielińska 2016 r. Wdziej to!

Data opublikowania: 10.04.2016
Osoba publikująca: Agnieszka Pudełko