Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Polub Instytut Kultury

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Co nas łączy, to nas dzieli

Pamiętamy. To oto słowo powinno być pewnym wyznacznikiem, jeśli chodzi o działania, gdy jednak jest samym słowem, w dodatku powtarzanym do znudzenia i bez jakiejkolwiek refleksji, nie dość, że traci pierwotne znaczenie na rzecz czegoś, co raczej odrzuca niż wzbudza szacunek, to jeszcze zabija znaczenie tego, o czym rzekomo pamiętamy. Ale to i tak nie najgorsza możliwość. Bo słowo może stać się czynem, tylko niekoniecznie takim, jakiego spodziewają się osoby, którym na sercu leży troska o dziedzictwo.

Powinnam teraz pisać o „moim dziedzictwie". Tylko że jakoś nie mogę. Z założenia nie ma lepszego czasu. Dookoła tylu ludzi mówi o „naszych" tradycjach, „naszej" kulturze, „naszych" wartościach, „naszych" bohaterach, „naszych" powstaniach. Właśnie dlatego nie jestem w stanie napisać niczego o „moim dziedzictwie". Nie poczuwam się do używania takiego sformułowania w dobie wszechobecnego szermowania tymże. Ponadto, gdzie się nie obrócę, gdzie nie spojrzę, z każdej strony dociera do mnie przekaz, że tak właściwie, to akurat ja (i mnie podobni) nie mamy żadnego dziedzictwa lub mamy, ale parszywe. Co więcej, niszczymy dziedzictwo tego narodu. Pewien polityk krzyczy, że skoro odmawiam jedzenia mięsa w imię przenajświętszej tradycji, to z nią walczę i niszczę polskie wartości. Ale to i tak nie jest najgorszy zarzut. Otóż ten sam polityk oraz rzesze młodzieży dumnie noszącej symbol Polski Walczącej, prawdopodobnie nawet na tych elementach odzieży, których niepowołani nie widzą, chyba że przypadkiem, krzyczą również, że tacy jak ja pragną mieszania kultur, mieszania! Skundlenia kultury pewnie! Może przestaną, gdy narysuję wspomniany symbol na swoim torcie urodzinowym, ale tyle jeszcze do mych urodzin zostało, że obelg nasłucham się co niemiara. A co do powyższego, odpowiednio ozdobionego, tortu, to zapewniam, że widziałam taki. Ale w końcu symbol ten skomercjalizowano bardziej niż rodzinę Kardashian. A jeśli się mylę, to w najbliższym czasie i tak do tego dojdzie.

Ale spokojnie. Sprzedawanie w hurtowych ilościach wartości, których jako bezcennych sprzedawać się nie powinno (błagam, przemyślmy, czy ubieranie się od stóp do głów w „patriotyczne" ubrania, jest przejawem patriotyzmu, czy może próbą odnalezienia się poprzez przynależność do najzwyklejszej w świecie subkultury, bo tylko na to mi to zjawisko wygląda) to jeszcze nie wszystko. Niestety, młodzież wystrojona w bluzy mające przypominać zbroje rycerskie, bądź wyglądające jak pozszywane z naszywek z symbolem Polski Walczącej, zwykle jest tą samą, która swojego (swojego!, a nie jakichś nieodzianych „patriotycznie" zdrajców ojczyzny, lewaków, „homosiów", feministek i innego „barachła") dziedzictwa używa nie tylko po to, by móc wytłumaczyć palenie kukieł Żydów, ale i by móc uzasadnić składanie wrogom (wyimaginowanym, a nie ojczyzny) najserdeczniejszych życzeń wylądowania w komorze gazowej, w jakim wprawiają się na wszelkich możliwych stronach internetowych, a zwłaszcza facebookowych. Swoją drogą to niezwykle ciekawe, że ci, którzy „pamiętają", zapominają, ilu Polaków zginęło przez Hitlera. Ale po co wspominać takie szczegóły! Bóg, Honor, Ojczyzna i Heil Hitler! O, przepraszam. Oczywiście miałam na myśli salut rzymski.

Wciąż nie jest najgorzej. Chyba że uzurpatorzy dziedzictwa wyjdą na ulicę pobić kolejną osobę, która nie miała szczęścia urodzić się z odpowiednio jasną karnacją. Tak w ogóle, to muszę znaleźć wreszcie tę skalę jasności i sprawdzić, czy jednak nie wrócić do zakrywania jednej połowy twarzy czapką, a drugiej szalikiem. Oczywiście ta ochrona przed „pamiętającymi" może nie być wystarczająca, ale warto spróbować.

No właśnie. Ochrona. Ochrona przed „pamiętającymi". A czy to aby nie powinna być ochrona dziedzictwa przed zapomnieniem? Bo doszliśmy do momentu, w którym „pamiętanie" jest zapominaniem. Zapominaniem o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi. I że wielu ludzi walczyło nie tylko o przetrwanie fizyczne, ale i o przetrwanie człowieczeństwa. Jeśli zamiast czerpać z dotychczasowego dorobku ludzkości, chroniąc i propagując to, co było w nim piękne, i wyciągając naukę przede wszystkim z tego, co było w nim złe, będziemy wycierać twarze sloganami, udawaną pamięcią, wykorzystywać „swoje" dziedzictwo, rzekomo lepsze od tego, które nie jest „nasze" do walki z tym ostatnim, to jakie dziedzictwo pozostawimy po sobie? Na co nam te wszystkie piękne budowle i piękne przedmioty, skoro to jedyne, co mamy pięknego? Dziedzictwo powinno łączyć, a ono dzieli. Przepraszam, nie ono samo w sobie, a ludzie, którzy uzurpują sobie do niego prawa, nie dbając ani o prawdę historyczną, ani tym bardziej o jej zrozumienie. Żądają wolności, odbierając ją innym. Żądają szanowania „naszych" tradycji, gardząc tymi, które na tych ziemiach były pierwsze. O nowych nie wspomnę. Dla jednych wszystko płynie, dla innych najwyraźniej powinno osiadać na mieliźnie. Żądają szanowania „naszych" tradycji, nie rozumiejąc, że odchodzenie od tradycji często jest nieuniknione, a nawet jeśli nie jest, to można od nich odejść, bo się tego chce, ale nie oznacza to braku szacunku. Co innego mówienie, że inny pogląd na życie jest niszczeniem ugruntowanych tradycji. Marilyn Manson (kojarzący się raczej z „łamaniem" tradycji, niż ich kultywowaniem) powiedział kiedyś o swoich przeciwnikach oskarżających go z powodów religijnych: „Jeżeli myślą, że artysta jest w stanie zniszczyć ich wiarę, to ich wiara jest raczej słaba". Uważam, że z tradycjami jest podobnie, jeżeli nowe tradycje mogą zniszczyć wasze, to te ostatnie są raczej kruche. Poza tym, czy faktycznie każda tradycja powinna być utrzymywana do końca świata? To gdzie są te wszystkie, które obowiązywały przed chrystianizacją Polski? Dlaczego nie chcecie o nich słuchać? Dlaczego szkalujecie rodzimowierców? I wreszcie, dlaczego Francja zrezygnowała z gilotynowania? Jak można tak pogardzać tradycją?

Mam nadzieję, że ten targ próżności i nienawiści „wielkich dziedziców" przeszłości, zarówno w tym kraju, jak i we wszystkich innych, bo nie jest to występujące wyłącznie tutaj zjawisko, ale z wiadomych względów to właśnie Polskę uczyniłam przykładem, wreszcie się skończy. Nie uczmy się od przodków tego, co było w nich brutalne i złe. Uczmy się od nich dobra, miłości i piękna. Obrony wolności swojej i cudzej. A z najstraszniejszych wydarzeń w dziejach wyciągnijmy pragnienie pokoju i postarajmy się wreszcie zrozumieć, że powinniśmy unikać nie dopuszczania innych do czerpania z naszej kultury lub czerpania z cudzych kultur, ale zamykania się w swojej i na cudzą, bo uważanie swojej kultury za lepszą od innych wiele nam nie da. Należy dążyć do wykluczenia złych zachowań i żadne tłumaczenie ich kulturą nie powinno mieć ani wpływu na zmianę tego podejścia, ani w ogóle mieć miejsca, bo prawa człowieka (i nie tylko człowieka) powinny być priorytetem. Bo dziedzictwo jest ludzkości i dla ludzkości, nie ludzkość dla dziedzictwa. Bo dziedzictwo jest wspólne. I choć dziedzictwo każdego kraju czy regionu inaczej ukształtuje tożsamość swoich terytorialnych beneficjentów, to jest wspólne jako takie i w każdym powinno kształtować człowieczeństwo. Dzielmy się wiedzą, doświadczeniami, przemyśleniami, pięknem i miłością. Wyciągajmy wnioski. Dążmy do stworzenia człowieka, którego potomkowie nie będą musieli się go wstydzić. Zróbmy to ponad podziałami. Stwórzmy coś wspólnie, dając od siebie to, co mamy najlepszego. W przypadku dziedzictwa, co nas dzieli, to również nas łączy. A tytuł tych rozważań jest tylko odzwierciedleniem obecnych trendów i wcale nie musi być naszą przyszłością.

Jesteśmy różni, ale wszyscy możemy być dobrzy. Pozwólmy naszemu dziedzictwu dopomóc nam w uzyskaniu tego celu. Zróbmy to dla ludzkości. Zróbmy to dla człowieczeństwa.

Na zakończenie dodam, że za swoje dziedzictwo uważam wszystko to, co ludzie przeszłości i teraźniejszości wypracowują wspólnym wysiłkiem na rzecz uczynienia tego świata miejscem nadającym się do życia. Miejscem, w którym chce się żyć i można w nim żyć w zgodzie, pokoju i spokoju. To jest moje dziedzictwo. I wasze. Nie uzurpuję sobie do niego prawa, bo byłoby to niszczeniem tego właśnie dziedzictwa. Korzystajmy z niego wszyscy. Korzystajmy mądrze. Może wtedy wreszcie znajdziemy się w miejscu, które różni ludzie przez wszystkie wieki próbowali zbudować i od którego wciąż dzieli nas zbyt długa droga.

Autorka: Daria Lisowska 2016 r.

Data opublikowania: 09.04.2016
Osoba publikująca: Agnieszka Pudełko