Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Polub Instytut Kultury

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Pamiętnik

Drogi czytelniku wyobraź sobie takie trzy przykładowe sytuacje:

  1. Mieszkanie, które wynajmujesz lub twój rodzinny dom zaczyna płonąć, a ty masz dosłownie kilka minut na jego opuszczenie i uratowanie swojego życia.
  2. Z telewizji dowiadujesz się, że szybciej niż myślałeś stało się nieuniknione i apokalipsa Zombie  nadeszła. Musisz, więc wdrożyć w życie utworzony już kilka lat wcześniej plan ewakuacji siebie i najbliższych i zacząć walkę o przetrwanie.
  3. Wygrałeś w konkursie „Dziedzictwo w kosmosie” i  NASA spośród milionów uczestników wybrało właśnie ciebie (pewnie zrobił to jakiś inteligentny komputer, ale nieważne). Teraz wyślą w przestrzeń kosmiczną przedmiot, który opisałeś wcześniej jako stanowiący twoje dziedzictwo.

Co byś wybrał w każdym z tych przypadków? Po jaką rzecz szybko wróciłbyś do swojego pokoju by uratować ją przed spłonięciem? Co znalazłoby się na twojej liście MUST HAVE  podczas apokalipsy Zombie i co chciałbyś wystrzelić w kosmos?

Moim wyborem byłoby coś co tworzę od  lat. Mianowicie pamiętnik.

Jakieś 10 lat temu w głowie 12 letniego dzieciaka, czyli mnie, zrodził się pomysł by tak jak główna bohaterka serialu animowanego „Aparatka” założyć pamiętnik, w którym będę opisywała swoje  nastoletnie życie. Szybko okazało się, że zasada codziennego pisania jest bardzo trudna, bo w odróżnieniu od głównej bohaterki, która każdego dnia przeżywała różne przygody, rozterki miłosne, kłótnie z przyjaciółmi itp. moje dni wyglądały często tak samo. Ile razy można pisać o tym co działo się na lekcjach w podstawówce, co było na obiad, co leciało w telewizji i w jakie gry bawiło się z przyjaciółmi w szkole czy na osiedlu? Takie dokładne opisywanie każdego dnia przypominało bardziej odrabianie zadania domowego niż upamiętnianie swojego niezwykłego życia.

Dlatego idea uległa zmianie i zamiast codziennie pisać w swoim zielonym dzienniku robiłam to co jakiś czas. Przeważnie co tydzień bazgrałam ołówkiem w pamiętniku i opisywałam ciekawe „przygody” osiedlowej małolaty. Można pomyśleć, że skoro rytuał był tak utrzymywany to do tej pory zapełniłam kilkanaście pamiętników i mam na koncie napisanych setki tysięcy stron. Cóż jak wiadomo w życiu nastolatki bywa różnie. Czasami zdarzają się ciekawsze rzeczy do roboty aniżeli pisanie w pamiętniku np. fajny serial, bajka, wyjście z psem lub sprzątanie pokoju ;) .

Ktoś kto nie pisał nigdy pamiętnika nie wie jak ciężkie jest jego prowadzenie. A robienie tego przez dobrych 10 lat i więcej powinno być nagradzane (serio!). Podczas tych lat zdarzało się, że nie pisałam przez kilka miesięcy, a najdłuższa przerwa od pisania trwała rok. Stało się tak akurat wtedy, gdy najwięcej rzeczy działo się w moim życiu. Powinno być na odwrót, bo skoro masz o czym pisać to piszesz, a jak nic się nie dzieje to nawet nie chce ci się otwierać tego przeklętego pamiętnika, bo jeszcze dodatkowo zdołuje cię myśl, że nie spotyka cię w życiu nic ciekawego. Jednak jest inaczej. Jeśli tak dużo się dzieje i raz nie napiszesz to wiesz, że następnym razem trzeba będzie do tego wrócić i  to opisać, ale oprócz tych zaległych wydarzeń dojdą te aktualne, więc przestajesz pisać, bo przeraża cię myśl, że żeby nadrobić ten miesiąc, dwa miesiące, pół roku i w końcu rok trzeba będzie spędzić dobrych kilka godzin nad pamiętnikiem zamiast przeżywać kolejne ciekawe i zabawne przygody ze swoimi przyjaciółmi.

Jednak pewnego spokojnego wieczoru nachodzi cię myśl by zaglądnąć wstecz. Tym sposobem otwierasz pierwszy pamiętnik i czytasz wyblakłe wypociny dziecka (czyli ciebie), które zauroczenie w chłopcu z podstawówki opisywało przez 2 albo 3 strony, dwudniową kłótnie z najlepszą przyjaciółką, o to, że grając w gumę specjalnie cię skuła opisałaś na stronę, a  dwutygodniowe wakacje nad morzem opisałaś w czterech zdaniach. I choć czytając to śmiejesz się dobrych kilka godzin, bo jak można zauroczenie z podstawówki czy gimnazjum przeżywać niczym Szekspirowska Julia, to niesamowite jest to, że przypominasz sobie wtedy wszystkie uczucia, które ci wtedy towarzyszyły.  I znowu wiesz, że chcesz pisać.

Stresujesz się maturą, a mama mówi: Z testem gimnazjalnym sobie poradziłaś to teraz też będzie dobrze. Ja sobie myślę: mamo co ty gadasz? Jak możesz porównywać gimnazjum do liceum, przecież to jest zupełnie coś innego! 

Lecz to nie prawda, bo gdy zaglądasz do pamiętnika z gimnazjum i znajdujesz strony zapisywane przed tym egzaminem nagle widzisz, że czułaś to samo co teraz. Tak samo podczas sesji na studiach, gdy tak strasznie nie chce ci się rozszyfrowywać cudzych notatek i otwierasz pamiętnik z liceum.  Uspokajasz się po kilku stronach, bo skoro matura tak dobrze ci poszła to teraz będzie tak samo.

Jeśli ktoś cię zapyta o wspomnienia ze studniówki to pewnie powiesz jaki kolor miała twoja sukienka, jaki garnitur miał twój partner, pamiętasz czy bawiłaś się całą noc, czy było super czy lepiej było zostać w domu.

Czy jednak pamiętasz do jakiej piosenki najlepiej ci się tańczyło?  Czy pamiętasz jak się denerwowałaś podczas pokazu artystycznego, gdy musiałaś występować przed nauczycielami? Czy pamiętasz, że w pewnym momencie pomyślałaś, że chciałabyś tu być jednak z kimś innym ? 

W pamiętniku opisuje się właśnie takie szczegóły. Nigdy nie zapomnisz w jakiej sukience byłaś, nie musisz tego pisać. Jednak myśli często wylatują z naszej głowy, a o uczuciach często zapominamy. Nasze życie tworzą różne wydarzenia, problemy, doświadczenia i tworzą je również osoby, które napotykamy na swojej drodze, nawet te, które są przy nas przez chwile. Warto wracać do tego wszystkiego pamięcią, bo każde nabyte doświadczenie uczy nas jak radzić sobie w przyszłości. Nie wiesz jak rozwiązać dany problem sięgnij do pamiętnika może akurat kiedyś towarzyszyły ci podobne emocje czy strach przed nie znanym. Cofnij się i przeczytaj co się wtedy stało. Może tym razem uda ci się nie popełnić błędu, albo tym razem postanowisz jednak posłuchać głosu serca, a nie rozumu.

Mój pamiętnik składa się z trzech dzienników (na razie) ma zachowaną ciągłość i struktura jest podobna, ale widać zmiany wynikające po prostu z nabywania kolejnych lat. Przeglądając kolejne strony człowiek ma wgląd w proces  swojego dojrzewania, doskonalenia i samorozwoju. Widać coraz bardziej rozwinięte i precyzyjne zdania, ładniejsze pismo, idealnie opisane uczucia. W moim pamiętniku nie znajdują się tylko litery, słowa czy  zdania podrzędnie złożone. Jest w nim dużo zdjęć, pocztówek, wycinków z gazet, fotografie z ulotek i rysunki tworzone podczas nieprzespanych nocy. Przepełniają go kolory i drobiazgi, jest zorganizowany, ale też pełen chaosu. Zupełnie jak moje życie. Każdy następny zeszyt będzie pewnie wyglądał nieco inaczej, ale i tak będzie tym samym.

Co może być naszym dziedzictwem? Nasi potomkowie, nasze wytwory, jakieś dzieła, muzyka, obrazy, budynki. I my sami. Jesteśmy dziedzictwem ludzkim. Ty możesz być moim dziedzictwem, ja mogę być twoim. Możesz być dla mnie tak ważny, że to bez ciebie nie wyszłabym z płonącego mieszkania, to z tobą chciałabym iść ramie w ramię przeciwko armii Zombie i to ciebie chciałabym wysłać w kosmos ;).

Ale nie ciebie wybrałam. Moim wyborem jest pamiętnik, bo w nim zawiera się wszystko co mnie spotkało, co mnie tworzyło. Zawierać się w nim będzie jeszcze więcej. Będzie rósł i rósł i każdy ważny oraz mniej ważny moment się w nim znajdzie. Kolejne miesiące i lata przede mną, kolejni ludzie i doświadczenia. Kartki będą się zapełniać. Znajdujesz się w nim nie tylko ty, znajduje się tu każdy. Jest w nim całe moje  dotychczasowe życie i całe przyszłe. Jakby na to w ten sposób spojrzeć to jest w nim dziedzictwo, którego jeszcze nie ma.

Śmieszy mnie trochę to, że ta najważniejsza rzecz w moim pokoju wzięła się z takiej drobnej myśli w wieku 12 lat, jaką było założenie pamiętnika. Animowany serial przyczynił się do powstania czegoś tak dla mnie wartościowego. Może tak jest ze wszystkim. Wielkie miłości biorą się z tej pierwszej maleńkiej myśli zrodzonej u dwóch osób, że może warto spróbować. Niesamowite budynki zaczynają się od drobnego pomysłu architekta, który może podczas oglądania „Gwiezdnych wojen” doznał olśnienia, a długoletnie przyjaźnie zaczęły się od pierwszego meczu rozegranego na osiedlowym trawniku. Tak czy inaczej zastanów się nad tym co jest dla ciebie dziedzictwem, a ja tymczasem idę pisać dalej swoje.

Autorka: Agnieszka Zielonka 2019 r.

Data opublikowania: 10.02.2019
Osoba publikująca: Agnieszka Konior