Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Polub Instytut Kultury

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Z dziadka na wnuczkę

Moje dziedzictwo - czy w ogóle coś takiego istnieję? Czy ja mam własne dziedzictwo? Długo zastanawiałam się co powinnam opisać, co jest lub mogłoby być moim dziedzictwem. Zastanawiałam się również czy takowe w ogóle posiadam. Owszem, naszym dziedzictwem może być niemalże wszystko, jednakże jeśli czegoś przez tyle lat nie nazwałam swoim dziedzictwem, to czy wypada mi teraz tak je nazwać? Dziedzictwo chyba z założenia, a przede wszystkim własnych chęci, powinno się pielęgnować i dbać o to by pozostało jak najdłużej, a ja o nic takiego przecież nie dbałam. Błądziłam przez wiele pomysłów czym mogłoby być moje dziedzictwo, od kulinarnych przepisów mojej babci, przez stare obrazy, różne tradycje, które znam od dziecka, krótkie legendy, po drobne, rodzinne pamiątki. Nic z tego w rzeczywistości nie odgrywa dla mnie ważnej roli. Oczywiście jest ważne dla całej mojej rodziny, ale dla mnie osobiście nie na tyle, bym mogła nazwać to swoim własnym dziedzictwem. Dotarło do mnie, że dziedzictwo musi być czymś co jest dla mnie naprawdę ważne, o co dbam i co pielęgnuję dlatego, że chcę i jest częścią mnie, a nie dlatego, że tak wypada i wtedy zrozumiałam, że mam swoje własne, osobiste dziedzictwo i jest ono dużo bliżej niż mi sie wydawało. Moje dziedzictwo to ogromna pasja i zamiłowanie do tańca, które odziedziczyłam po swoim dziadku.

            Mój dziadek, Grzegorz Lipowski, urodził się 17 czerwca 1936 roku. Po powrocie
z zesłania na Sybir, od 1946 roku, mieszkał w swojej rodzinnej miejscowości, Bielsku-Białej. Od 1951 do 1955 roku uczęszczał tam do Technikum Włókienniczego, gdzie założony został Zespół Tańca prowadzony przez Panią Irenę Janik-Piotrowską, która tańczyła w Zespole „BESKID" w Bielsku-Białej, którego choreografem była pani Elwira Kamińska. W lipcu 1953 roku Elwira Kamińska wraz z prof. Hadyną tworzą Państwowy Zespół Pieśni
i Tańca „ŚLĄSK", do którego zabierają niemalże całą grupę taneczną. Dziadek, tańcząc
w „Beskidzie", zaraz po zdaniu matury w 1955 roku, wraz z zespołem jedzie na Centralne Dożynki na Stadionie 10-lecia w Warszawie. Wracając z owej imprezy wysiadł na stacji
w Częstochowie i powiedział: "Jeśli dostanę się na studia na Politechnikę bez egzaminu
to studiuję, a jeśli nie, to przyjadę do Koszęcina." Został w Częstochowie. Na Politechnice przejmuje prowadzenie Zespołu Tanecznego, a w 1958 roku organizuje Ogólnopolski Przegląd Studenckich Zespołów Folklorystycznych, na którym zdobywają pierwsze miejsce. W 1959 roku, wraz z zespołem, wyjeżdżają na Światowy Festiwal Studenckich Zespołów Folklorystycznych we Francji, w Grenoble. Po zajęciu I-go miejsca, przewodnicząca jury, prof. Winogradzka, proponuje dziadkowi Studia Choreograficzne prowadzone przez Centralną Poradnię Amatorskiego Ruchu Artystycznego (CPARA) w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

Dziadek kończy ten kierunek oraz Taniec Turniejowy u prof. Mariana Wieczystego, legendy tańca towarzyskiego w Polsce, uzyskując uprawnienia Sędziego Międzynarodowego. Wraz z polskimi parami wyjeżdża na turnieje, m.in. do Niemiec czy na Węgry, gdzie odnoszą duże sukcesy. Po studiach dalej prowadzi Zespół Politechniki, a oprócz tego Zespół Pieśni i Tańca w Kłobucku oraz WSS Społem w Częstochowie. Niestety, w późniejszych latach, ze względu na obowiązki zawodowe, m.in. bycie Wojewodą Częstochowskim, jego historia z tańcem nieco przygasa, lecz tylko pozornie, ponieważ miłość do tańca na zawsze pozostaję w jego sercu, a przecież historia trwa dalej...

Nazywam się Zuzanna Witkowska, mam 23 lata. Urodziłam się 2 września 1992 roku w Częstochowie. Swoją przygodę z tańcem rozpoczęłam w wieku 7 lat w Szkole Podstawowej, do której uczęszczałam. Następnie kontynuowałam swoją edukację taneczną w zespole tanecznym „Perfect" pod okiem pana Włodzimierza Kuca (dyplomowanego nauczyciela tańca, choreografa). W okresie od 10 do 16 roku życia wraz z formacją brałam udział w licznych mistrzostwach, przeglądach i pokazach tanecznych. W 2005 roku dołączyłam do zespołu Częstochowskiego Teatru Tańca, którego założycielem i pomysłodawcą jest również pan Włodzimierz Kuca. Jako tancerka CTT występowałam m.in. w takich spektaklach jak: „Co w trawie piszczy"; „Promocja"; „Dzwonnik"; „Dziewczyna z pomarańczami'. W latach 2008- 2011 uczęszczałam do IX Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Częstochowie, w którym brałam aktywny udział w życiu artystycznym szkoły. Stworzyłam liczne choreografie zaprezentowane podczas wielu akademii i różnego rodzaju imprez szkolnych.

W kolejnych latach byłam również instruktorką w szkole tańca, gdzie wraz ze swoimi podopiecznymi odnieśliśmy sukcesy na różnorodnych zawodach tanecznych. Grupy, które prowadziłam brały udział w licznych pokazach tanecznych na terenie miasta Częstochowy i Zawiercia. W 2011 roku  rozpoczęłam studia licencjackie na kierunku: Taniec, specjalność: choreograf na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. We wrześniu 2012 roku otrzymałam dyplom od Rektora AHE w Łodzi, prof. dr hab. inż. Andrzeja Lecha Koszmidera, za „twórcze podejście do nauki i rozwijanie swoich pasji, które przyczyniają się do budowania pozycji i prestiżu" wyżej wymienionej uczelni. Podczas edukacji miałam okazje stworzyć liczne choreografie. W czerwcu 2014 roku ukończyłam powyższe studia, otrzymując dyplom z tytułem: choreograf. W tym samym miesiącu, wraz z pomocą Uczelni, zorganizowałam "Wieczór Młodych Choreografów" w Częstochowie, który zakończył się sukcesem. Obecnie jestem studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, na kierunku: Zarządzanie kulturą i mediami (studia magisterskie).

Mieszkając tu, wraz z przyjaciółmi, udało mi się zrealizować dwa autorskie spektakle taneczne – "Kilka minut", którego premiera odbyła się 11 czerwca 2015 na krakowskim Kazimierzu, oraz "Odcienie ciemności", którego premiera odbyła się 20 grudnia 2015 roku w Staromiejskim Centrum Kultury Młodzieży, a w tej chwili powstaje już scenariusz do kolejnego spektaklu. W Krakowie pracuję również jako instruktorka tańca oraz tworzę choreografie na różnorodne pokazy. Zapytana kiedyś o kilka zdań o sobie, związanych z tańcem, odpowiedziałam: "Gdy miałam 6 lat mama zapisała mnie na zajęcia taneczne. Rok później już wiedziałam, że nie chce być tancerką. Chciałam być choreografką i od tamtej pory nic się nie zmieniło, dlatego też wybrałam taki kierunek studiów. Największą radość sprawia mi tworzenie choreografii, praca z innymi ludźmi i co najważniejsze słuchanie, obserwowanie i rozmyślanie, bo dobra choreografia cieszy oko, ucho i umysł. Swoją przyszłość ściśle wiążę z tańcem. Marzę o tym, by za kilka lat stworzyć swój własny teatr tańca. Do tego czasu mam zamiar kontynuować edukację w tym kierunku, a oprócz tego nauczać innych i tworzyć choreografię, aby pewnego dnia móc powiedzieć: Dziś stworzyłam dobrą choreografię. Udało mi się." I choć od tych słów minęło już kilka lat, nadal „podpisuję się" pod nimi obiema rękami, teraz odpowiedziałabym dokładanie tak samo. Wiem już po kim to odziedziczyłam - po dziadku.

Dziadek nie zaszczepił we mnie miłości do tańca, ta miłość była we mnie od zawsze. Gdy on pracował jako choreograf, mnie nie było jeszcze na świecie. Nie mogłam ukradkiem podglądać jak tworzy, tańczy, pracuje. Teraz trochę tego żałuję, ale jak widać, nie było to konieczne do tego bym tak jak on pokochała taniec. Pasja do tańca została mi przekazana w genach – nie wymuszona, nauczona czy narzucona, ja po prostu ją dostałam. Od najmłodszych lat miałam jasno sprecyzowany cel – chcę zostać choreografem, więc zostałam, a moje najważniejsze marzenie się spełniło. I choć idąc na swoje pierwsze zajęcia taneczne, nie byłam zupełnie świadoma, że w mojej rodzinie taniec gościł już wcześniej, chciałam tam iść. Chciałam tam iść, bo pragnęłam się w tym spełniać i realizować, nie miałam zamiaru kontynuować rodzinnej tradycji i iść w ślady dziadka, ale tak się stało i jestem z tego dumna. Przygoda mojego dziadka z tańcem skończyła się dosyć wcześnie, poświęcił miłość do tańca dla pracy, obowiązków, rodziny. Natomiast moja przygoda z tańcem nadal trwa, o ile nie powinnam powiedzieć, że tak naprawdę dopiero się zaczyna. Przygoda trwa i mam nadzieję, że będzie trwała jak najdłużej, bo taniec to moje życie, taniec to MOJE DZIEDZICTWO, o które muszę dbać, chronić je i pielęgnować. Dostałam je od dziadka, przekażę dalej, bo chyba tak cenne dziedzictwo nie powinno być zapomniane jak najdłużej, prawda?

Autorka: Zuzanna Witkowska 2016 r.

Data opublikowania: 18.02.2016
Osoba publikująca: Agnieszka Pudełko